inne15.03.20172057
O tym, jak powstawały „Serniki słodkie i wytrawne”
Smacznego
czytaj przepis

Jest styczeń 2016 roku. Razem z mężem spędzamy zimowy urlop. Jednego popołudnia zadaje mi pytanie, czy myślałam o tym, aby wydać książkę. Zamyślam się, zanim odpowiadam. Czy myślałam? Oczywiście, że tak! I od razu przed oczami staje mi wymarzona przeze mnie maszyna do pisania, którą otrzymałam w nagrodę na świadectwo szkolne od Dziadka… Upragniony prezent służył mi do tworzenia moich pierwszych opowiadań i wierszy… Ale czy myślałam wtedy o książce? Nie myślałam, bo czułam, że nawet nie ma po co marzyć o czymś takim…  W końcu odpowiadm mu, że nie myślałam, ale mogłabym napisać. To napisz! – słyszę.

 

W lutym zdecydowałam, że moja pierwsza książka będzie o tym, co jest mi bliskie. Uwielbiam piec serniki, bo uwielbiam te ciasta. Skomponowałam wiele przepisów na te wypieki, więc dlaczego by nie stworzyć książki z przepisami na te wdzięczne ciasta? Do pracy przystąpiłam od razu. Jednocześnie zaczęłam pisać wstęp, tworzyć nowe rodzaje serników, których z tygodnia na tydzien przybywało, a także szukać wydawcy. Wszystko to, było przyjemne, lecz czasochłonne. Pracując na co dzień zawodowo, tylko jakiś wycinek czasu mogłam poświęcić swojemu zajęciu, jednak towarzyszyły temu takie emocje i ogromne chęci z mojej strony, tak wielka energia, że czułam, że cokolwiek by się nie działo, ja już nie zrezygnuję!

Od samego początku w moim postanowieniu wspierało mnie sporo osób, a także mój wydawca i przesympatyczna pani redaktor nadzorująca prace nad moją książką, która stwierdziła, że temat mojej książki jest raczej niszowy, mało kto wydał książkę tylko z przepisami na serniki. Dlaczego więc nie mam to być ja?

Na potrzeby książki upiekłam przeróżne rodzaje serników. Słodkie i słone. Pieczone i na zimno. W różnorodnych smakach, z oryginalnymi dodatkami. Wymyślałam, piekłam, próbowałam, testowałam na innych, którzy wyrażali swoje zdanie, modyfikowałam i ulepszałam. Najprzyjemniejszą stroną pracy było fotografowanie serników. Tworzenie delikatnej scenerii, wybieranie kwiatów, gdyż uważam, że motywy kwiatowe pięknie komponują się ze słodkościami, wybór zastawy, miejsca, w którym uwiecznię moje książkowe wypieki. Chciałam, aby wszystko było dopracowane, ale też wyglądające naturalnie, prawdziwie.

Umieszczenie w mojej książce krótkich rozdziałów pozwala czytelnikowi lepiej mnie poznać. Mnie i moją pasję oraz zrozumieć, dlaczego na bohaterów mojej pierwszej książki wybrałam właśnie serniki. To krótkie, sentymentalne opowiastki w formie wspomnień z dzieciństwa.

Najbardziej mi bliski, obok klasycznego sernika mojej Babci, jest sernik różany, zamykający w książce dział serników pieczonych. Kojarzy mi się z jednym momentem z dzieciństwa, w czasie letnich wakacji spędzanych na wsi. Mieszałam wtedy cienkim patykiem płatki róż w starej, blaszanej puszce. Wyobrażałam sobie, że tak jak moja Babcia, robię sernik dla moich gości. Sernik różany.

Przepisy piszę przez całą wiosnę i lato. Także na naszych letnich wakacjach, w czasie których, pod wpływem podróży, powstają ciekawe pomysły na różnego rodzaju dodatki do serników. W czasie bezsennych, gorących, chorwackich nocy, przenoszę się z laptopem na taras i piszę, piszę, piszę… W książce umieszczam także zdjęcia rodzinnej miejscowści na Podarpaciu koło Krosna, w której spędzałam w dzieciństwie swoje wakacje. To właśnie jej poświęciłam jeden z rozdziałów.

Ostatnie dni czerwca 2016 roku. Piękna, upalna sobota. Zabieram moją córkę, mamę i razem jedziemy do miejsca bardzo mi bliskiego. Na końcu wsi, blisko rzeki znajdował się rodzinny dom dziadka. To właśnie z tym miejscem wiążą się moje najwspanialsze wspomnienia z tych najmłodszych lat. Dom stoi nadal, w pobliżu lasu, nieopodal dobrze znajomych zakamarków…

Moje dziecko jest zachwycone miejscem. Podoba jej się rzeka, droga do lasu, napotkane kotki i psy. Biega urzeczona, wołając mnie w każde miejsce, abym też coś ważnego dla niej zobaczyła! Niemal zupełnie jak ja, sporo lat temu, brodzi patykiem w płytkiej rzece, wrzuca kamyki, śpiewając coś pod nosem…

Siadamy na trawie blisko rzeki i robimy sobie mały piknik. Sok, kanapki, banany. Ja nie odstawiam aparatu. Chciałoby się uwiecznić nim każdy centymetr tego miejsca. Pospiesza nas nadchodząca burza. Przeglądam uchwycone kadry i jestem zadowolona. Z pewnością niektóre ujęcia wzbogacą moją książkę!

Praca nad książką była dla mnie niesamowitą przyjemnością. Dziś wiem, że gdybym miała możliwość, zrobiłabym to jeszcze raz!

W listopadzie ruszyły prace nad składem w wydawnictwie. Wszystkie zdjęcia w książce, a także na okładce są mojego autorstwa.

Choć pisząc, pracowałam na komputerze, a nie na maszynie do pisania, przez cały czas towarzyszyło mi poczucie, że robię coś, o czym nawet nie śmiałam marzyć wtedy, gdy z wielkiego pudła wyjmowałam wymarzoną i wyczekaną maszynę!

To moje spełnione marzenie.

I nie „może kiedyś”, ale właśnie dziś!

Udostępnij artykuł
inne
poprzedni artykułPrzedsprzedaż książki "Serniki słodkie i wytrawne"
inne
następny artykułMoja książka - "Serniki słodkie i wytrawne" - premiera
Komentarze

7 odpowiedzi na “O tym, jak powstawały „Serniki słodkie i wytrawne””

  1. napiecyku napisał(a):

    Serdecznie gratuluję własnej książki, również pracowałam z wydawnictwem przy e-booku Kruszwicy i bardzo miło to wspominam. Twoi dziadkowie mieszkali w przeuroczym miejscu, wyobrażam sobie jakie wspaniałe musisz mieć wspomnienia 🙂

  2. Kasia napisał(a):

    Wszystko to sprawia, że Twoja książka ma więcej wartości niż taka „normalna” z księgarni, gdzie autor jest kimś dalekim, niedostępnym, obcym. Bardzo Ci zazdroszczę tego spełnionego marzenia 🙂

  3. Meggie napisał(a):

    Gratuluję Ci spełnienia jednego z marzeń 🙂 i życzę dalszych sukcesów. Także bardzo lubię serniki więc chętnie zajrzę do Twojej książki.

  4. U Rudej na Talerzu napisał(a):

    Jak zwykle podziwiam zdjęcia, ale i tak dobrze mi się ciebie czyta. Uwielbiam to miejsce za tę nostalgię – ja tez tak mam, wiele przepisów tworzę na podstawie wspomnień, ulotnych chwil z dzieciństwa i wspominam mojego dziadka. Być może dlatego tak lubię tu zaglądać ? Bo czuję kawałek ciebie, autentyczny, niebanalny. Gratuluje jeszcze raz sukcesu. I mi się marzy własna książka, ale jakoś nigdy nie miałam tyle odwagi, aby sama zgłosić się z tym pomysłem do wydawnictwa. Cóż, może i ja powinnam powoli wcielać swoje marzenia w życie ?

    • Renata Czelny - Kawa napisał(a):

      Gorąco Cię namawiam do tego, aby zdobyć się na tę odwagę! 🙂 Naprawdę gorąco!
      Dziękuję Ci za miłe, ciepłe słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.