kulinarne podróże21.08.201236313
Kulinarny dziennik podróży cz.4
Smacznego
czytaj przepis

Przystanek III – Gibraltar
Kolejne przepiękne miejsce na świecie, które dane mi było zobaczyć. Zachwyca mnie już od samej granicy hiszpańsko-brytyjskiej. Coś niesamowitego! Angielska enklawa na skraju śródziemnomorskiej Hiszpanii!

Chodzę tłocznymi uliczkami z niewielkimi budynkami i upajam się atmosferą tego miejsca.
32 stopnie w cieniu, więc o 10 mniej niż w parnej Maladze, wiatr od morza przyjemnie muska nas w czasie spaceru, można normalnie oddychać…;) Jest pięknie!

 

 

Angielskie kafejki, sklepy z towarami z różnych stron świata, to Main Street w Gibraltarze.
Pachnie angielska fish and chips, Ramons oferuje przepyszne angielskie słodycze i konfitury, koło czerwonej, angielskiej budki telefonicznej tłoczą się turyści, bo zdjęcie w budce obowiązkowe 😉

Z pomoca Cable Car (kolejki linowej) wjeżdżamy na górę Gibraltaru. Widok zapierający dech w piersiach!
Cudo przez duże C.
Niebo nie jest bezchmurne, więc nie jesteśmy w stanie dostrzec przez Cieśninę Gibraltarską Afryki Północnej możliwej do zobaczenia przy idealnej pogodzie.
Będąc na górze, nucę w myślach Magnificent U2, bo to słowo pasuje w tej chwili jak ulał!

Wpadam do Marks&Spencer. Lubię ten sklep. Szaleję z aparatem między stoiskami spożywczymi, wzbudzając sympatię przemiłej angielskiej ekspedientki, która z zainteresowaniem rozmawia ze mna o moim blogu kulinarnym.
Jestem tym bardziej szczęśliwa, że Pan Mąż ma dziś cierpliwość 100% do moich wyczynów 😉
Oczywiście na ręce Pana Męża ładuję pudełka różnych rodzajów herbat, który pyta, czy zamierzam to parzyć dla pułku wojska…

Słońce zachodzi, kończy się dzień w Gibraltarze.
Siadamy w knajpce Lord Nelson i czekamy na nasze dania.
Nie chcę stąd odjeżdżać!
Dostajemy kolację – włoską lasagne i scampi – panierowane krewetki z frytkami i białym sosem. Obydwa dania smakują wybornie! Wspominamy je jeszcze długo…
Zamawiam angielskie piwo Guiness, które dostaje z pianką jak w cappuccino. Pyszne!

Po kilku wyczerpujących, upalnych dniach zwiedzania od rana do nocy dziś śpię 11 godzin.
Fajrant! Teraz plaża, plaża, plaża…;)
Pozdrawiam Was!
Renula 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij artykuł
Zapraszam do lektury mojej nowej książki
Serniki słodkie i wytrawne Renata Czelny-Kawazamów książkę
Ta książka to mój debiut wydawniczy. To także spełnienie mojego marzenia. To spis moich pomysłów na moje ukochane ciasto – sernik. Bo to właśnie sernik Mojej Babci zapamiętany z dzieciństwa stał się wielką inspiracją do tworzenia nowych smaków tego wdzięcznego ciasta...
na słono
Risotto z kurkami, zielonym groszkiem i kiełbaską pepperoni
na słodko
Ciasto drożdżowe ze śliwkami i jabłkami
serniki na zimno
Sernik cytrynowy na zimno z galaretką – lekki jak ptasie mleczko
Komentarze

13 responses to “Kulinarny dziennik podróży cz.4”

  1. Elexis says:

    Wszystko wygląda tak niesamowicie, że nie mogę się napatrzeć:) Cierpliwy Mąż to skarb, coś o tym wiem:))

  2. Amber says:

    Kiedy byłam ostatni raz na Gibraltarze to wiało niesamowicie…
    Pogody Ci nie zazdroszczę ,bo u nas taka sama temperatura.
    A na talerzu pyszności!
    I widoki wspaniałe.
    Pozdrowienia!

  3. Ola says:

    zazdroszczę Giblartaru:)))
    z checią bym tych krewetek spróbowała!

    ps. jeśi byłaby taka możliwość, wyłącz w ustawieniach weryfikację obrazkowa, please:)))

    życie & podróże
    gotowanie

  4. Ola says:

    dzięki:)

  5. Magda says:

    rzeczywiście pięknie tam! chociaż zdjęcia i tak pewnie nie oddają całego uroku tego miejsca 🙂
    wizyta w Marks&Spencer – marzy mi się ich masło orzechowe!
    na talerzu same pyszności widzę 🙂
    pozdrawiam mocno!

  6. Magda says:

    a co do ciasta!:) moja tortownica ma 24cm 🙂
    a bazowałam na tym przepisie: http://www.poezja-smaku.pl/ciasto-marchewkowe/ tylko zamiast orzechów włoskich dałam laskowe, biały cukier zastąpiłam trzcinowym i użyłam maki pszennej razowej.

  7. Magda says:

    Ibiza! aaale Wam dobrze! 🙂
    czerwone pierożki były z truskawkami!
    aa kubek został kupiony w Ikei 🙂
    ściskam!

  8. ula says:

    Ojej,przepięknie tam :). A ten pastelowy młynek ach och,hihi. Dobry dzień cierpliwości Partnera,trzeba należycie wykorzystać 😉 Liczymy na prezentację nadbagażowych dobytków po powrocie ;)) Tylko za tę angielskość guinessa to by się Irlandczycy obrazili ;), sama nie lubię ciemnych piw,ale w wersji z sokiem porzeczkowym guiness smakuje naprawdę ciekawie. Zazdroszczę pięknych widoków i wody, aż mi się tęskni za oceanem .. pozdrawiam cieplutko !

  9. Veronica says:

    Ile cudownych puszek, pudełeczek i słoiczków na tych półkach, chciałoby się wszystkie mieć u siebie w spiżarni. To wspaniale, że możesz tak podróżować kulinarnie… ja zawsze o tym marzyłam:)

  10. This unique blog is definitely cool and besides diverting. I have found many helpful advices out of this source. I’d love to come back every once in a while. Thanks a lot!

  11. Hi there! This post couldn’t be written any better! Reading through this post reminds me of my previous room mate! He always kept talking about this. I will forward this article to him. Fairly certain he will have a good read.Many thanks for sharing!

  12. I was just seeking this info for a while. After 6 hours of continuous Googleing, finally I got it in your website. I wonder what’s the lack of Google strategy that do not rank this type of informative sites in top of the list. Normally the top websites are full of garbage.

  13. Alan Newman says:

    This design is incredible! You certainly know how to keep a reader entertained. Between your wit aand your videos, I was amost moved to start my own blog (well, almost…HaHa!) Excellent job. I really loed what you had to say, and more than that, how you presented it. Too cool!

Leave a Reply

Your email address will not be published.