podróże02.08.20171380
Paryskie wakacje
Smacznego
czytaj przepis

Lipcowy Paryż wita nas deszczem. Grube chmury już widziane z samolotu nie zwiastują niczego dobrego. Po wylądowaniu ubieramy kurtki i ciasno je na sobie zapinamy. Jest zimno. Z Krakowa, w którym zostawiliśmy upalny poranek, przenosimy się w paryskie klimaty, o kilkanaście stopni mniej… Pogoda taka bardziej angielska… W tym poście zapraszam Was na fotograficzny spacer po Paryżu. Chętni? Częstujcie oczy paryskimi klimatami. Miłego! A już za jakiś czas wypatrujcie wpisu o Paryżu – kulinarnie.

Wieża Eiffla widoczna jest z wielu miejsc miasta. Raz znika z oczu, by pojawić się niespodziewanie, gdy własnie wychodzimy z jakiejś wąskiej uliczki, zastanawiając się, gdzie ta Eiffla się podziała? Wieża jest piękna, dostojna, to symbol tego kraju.

Kafejek, bistr, restauracji jest tutaj niezliczona ilość. Do wyboru, do koloru. To miasto pachnące jedzeniem, chrupiącą bagietką, kawą. Na każdej ulicy!

Pola Elizejskie to reprezentacyjna ulica Paryża. Jest piękna, pełna ekskluzywnych sklepów, błyszczących szyldów, bogactwa i paryskiego przepychu.

Mam słabość do ładnych zapachów, a moja toaletka ma w swoim składzie kilka flakonów, w tym jeden zapach właśnie Guerlain. Dlatego nie mogłam ominąć salonu Gueralin przy Polach Elizejskich. Zresztą, ciężko go ominąć! Po pierwsze, już z daleka czuć unoszące się na ulicy cudowne aromaty kwiatowo – owocowe, po drugie – dom Guerlain jest tak uroczy w swym wyglądzie, błyszczący, nęcący, pełen światła i ślicznych buteleczek skrywających przepiękne zapachy!

Najbardziej spośród wąchanych zapachów urzekł mnie aromat wody toaletowej Guerlain z serii Aqua Allegoria Pera Granita. Bardzo lekki i letni!

Wzgórze Montmartre i słynna bazylika Sacre Coeur

Ogród przy Luwrze

W drodze do Notre Dame natykamy się na grupę osób tańczących na bulwarze. Chętnych do wspólnego tańca wciąż przybywa. Przystaję, bo lubię patrzeć, jak inni się bawią. Nogi same zaczynają mi tańczyć w rytm muzyki. Energia innych jest przecież zaraźliwa, nieprawdaż? 😉 Piękni są ludzie tańczący na ulicach!

Pod katedrą Notre Dame dostrzegam młodą parę, która ma sesję zdjęciową – ślubną. Przez chwilę przygladam się tym młodym ludziom…Dziewczyna daleka jest od szczęśliwej panny młodej. Wciąż coś jej przeszkadza, mimo odmiennego języka domysśam się, że strofuje swojego wybranka, gwałtownymi gestami wyraża swoje niezadowolenie. Obserwowanie innych przypomina czasem oglądanie filmu. Są jacyś aktorzy, jest jakaś rola do odegrania…

Katedra Notre Dame

Często przed naszym wyjazdem do Paryża słyszeliśmy od znajomych: Paryż? To uważajcie! Przemyślcie to jeszcze! Tam jest tak niebezpiecznie… Czy to na pewno dobry pomysł? Tyle teraz się złego słyszy o Paryżu… Żadne z tych pytań i stwierdzeń nie zniechęciło nas do naszej podróży.  Miejsca często odwiedzane przez turystów są patrolowane przez policję i uzbrojone wojsko. Patrole można także często spotkać w metrze, na dworcach, ulicach, przy atrakcjach turystycznych, imprezach, na lotniskach. Po ludziach nie widać strachu, choć pękający dziecięcy balon potrafi nieźle namieszać w spokojnej atmosferze…

Na co dzień spotkaliśmy się z niezwykłą serdecznością mieszkańców Paryża, ich pomocą, która wynikała nie z tego, że o nią ich prosiliśmy, ale sami domyślali się tego i oferowali ją bezinteresownie. Byli mili, weseli. Nawet z rana, przy zwykłym zakupie pieczywa na śniadanie, uśmiechnięty sprzedawca pomiędzy wydaniem reszty a zapakowaniem zakupów, był w stanie poświęcić kilka chwil na to, by zapytać, jak się czuję i jak się mam… Tak niewiele, a jak zmienia nasze myślenie o kimś i nastawienie.

Panteon

Ogrody Luksemburskie wprost urzekły mnie. Zielone, bujnie ukwiecne, przestrzenne, z piękną architekturą wokół. Cudo! Tu spędzamy leniwe wczesne popołudnie. Przy fontannie pływają pomysłowo skonstruowane łódeczki z flagami różnych krajów, które na kilka euro można wypożyczyć i puszczać na wodzie. Oryginalne, a ile dało radości innym!

Po uroczym odpoczynku zbieramy się na poszukiwanie obiadu. W tym momencie przy murku dostrzegam grupkę paru osób, które rozłożyły akwarele i z ogromnym zaangażowaniem zaczęły malować wybrana przez siebie część przepięknego le Jardin du Luxemburg.

Naszym celem w trakcie wyjazdu był również udział w koncercie U2 w czasie ich trasy The Joshua Tree Tour, który odbył się 25 i 26 lipca na Stade de France. Wielcy widziani na żywo – bezcenne!

Jako mała dziewczynka lubiłam oglądać filmy z komicznym Louis’ em de Funes, których akcja często miała miejsce w Paryżu. Myślałam wtedy, że gdy dorosnę, to kiedyś zobaczę to miasto na własne oczy. Tłoczne, fascynujace, z dalekim echem rozbrzmiewającej gdzieś w zaułku harmonii, pełne pachnących wypiekami boulangeries. Marzenie spełniło się!

Do widzenia Paryżu!

 

 

Udostępnij artykuł
inne
poprzedni artykułLipcowe migawki
na słono
następny artykułWegetariański pasztet z czerwonej soczewicy i ciecierzycy
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.